W najnowszym Gościu: czy Jezus chodził do szkoły?

dodane 26.08.2021 12:00

Sam Bóg posługuje się ludzką wiedzą. Warto o tym pamiętać zwłaszcza na początku roku szkolnego

W najnowszym "Gościu Niedzielnym" 34/2021
Gość Niedzielny

A także:

Szkoła w ciągłym kryzysie [Tomasz Rożek]

Szkoła, podobnie jak służba zdrowia, z kryzysu pandemicznego wychodzi (nie przesądzając, czy to rzeczywiście koniec kryzysu) mocno poobijana. Pandemia nie tylko zrodziła nowe problemy, ale okrutnie pokazała te, które były w polskiej edukacji od dawna. Do najpoważniejszych należy brak nauczycieli czy cyfrowe wykluczenie – uczniów, nauczycieli a także całych placówek. Tomasz Rożek omawia najważniejsze trudności polskiego systemu oświaty i sprawdza, jak będzie wyglądała popandemiczna rzeczywistość w krajach Europy. „Kryzys pandemiczny dziury w systemie, niesprawność organizacyjną i wykluczenie technologiczne tylko pokazał. Każdy, kto choć trochę śledzi polską szkołę, miał świadomość tych problemów znacznie, znacznie wcześniej. Tylko kto słucha mówiących o dziurach w dachu, gdy nie pada? Czy teraz ktoś posłucha?” – zastanawia się autor.

 

Czy Jezus chodził do szkoły? [Franciszek Kucharczak]

Jaką szkołę ukończył Jezus? Jakie umiejętności posiadał, jakimi językami obcymi się posługiwał? Franciszek Kucharczak sprawdza, czego – na podstawie Biblii i wiedzy historycznej - możemy dowiedzieć się o edukacji Jezusa. „Fakt, że sam Jezus, Bóg w ludzkiej naturze, pobierał nauki, które później posłużyły Mu w głoszeniu królestwa Bożego, wiele mówi o znaczeniu edukacji – zarówno teoretycznej, jak i praktycznej. Mówi przede wszystkim, że w trakcie procesu zdobywania wiedzy, można – a nawet trzeba – naśladować Jezusa” – zaznacza F. Kucharczak.

 

III RP zaprzeczeniem Solidarności [Bogumił Łoziński]

O roli Jana Pawła II w powstaniu ruchu Solidarność, jej istocie w doświadczeniu Polski w latach 1980–1981 oraz tworzeniu III Rzeczpospolitej w opozycji do ideałów Solidarności Bogumił Łoziński rozmawia z filozofem, prof. Zbigniewem Stawrowskim. „Aby zrozumieć wyjątkowość pierwszej Solidarności, trzeba wyjść od opisu rzeczywistości, w której się ona pojawiła. A był to mroczny świat komunizmu – świat wszechobecnego kłamstwa, pogardy wobec człowieka, skłaniający do zdrady samego siebie, rezygnacji z jakichkolwiek ideałów, po to, aby jakoś się tam ustawić, wegetować nieco lepiej niż pozostali. Najgorszy w tym wszystkim był brak jakiejkolwiek nadziei, przekonanie, że taka rzeczywistość będzie trwała na wieki. Wszystko się jednak zmieniło, kiedy w czerwcu 1979 roku Jan Paweł II przyjechał do Polski i odsłonił przed nami zupełnie inny świat – pełen światła i nadziei” – mówi prof. Stawrowski.

 

Hejt z wyższych sfer [Szymon Babuchowski]

Kiedyś hejt był domeną anonimowych internautów, którzy – ukrywając swoją tożsamość pod nickiem – czuli się bezpiecznie. Teraz uprawiają go także ludzie znani z życia publicznego – politycy, naukowcy czy środowisko artystyczne. Szymon Babuchowski analizuje, jak w ostatnich latach zmienił się język, używany przez osoby aspirujące do grona elit i z jakimi konsekwencjami wiążą się te zmiany. „Media eskalują podziały w i tak już mocno podzielonym społeczeństwie. Tymczasem rolą elit powinno być raczej tonowanie negatywnych emocji i tworzenie atmosfery do rzeczowej dyskusji. To jednak wydaje się dzisiaj zupełnie nieosiągalne” – twierdzi autor.

 

Imperium się wycofuje [Jakub Jałowiczor]

W 2020 r. Afganistan miał być już stabilnym krajem. Tak zakładano w Narodowej Strategii Rozwoju Afganistanu, liczącym 5 tys. stron dokumencie z 2008 r., dzięki któremu władze w Kabulu mogły starać się o fundusze z międzynarodowych instytucji finansowych. Plany sprzed 13 lat brzmią dziś jak ponury żart. Rozpoczęta w 2001 r. operacja okazała się największą w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat klęską Stanów Zjednoczonych. Jakub Jałowiczor wyjaśnia, z  kim właściwie przegrali Amerykanie i kto zyska na zwycięstwie Talibów.

 

Ojciec odchodzi [Andrzej Grajewski]

Kardynał Stefan Wyszyński odchodził w dramatycznych okolicznościach. Ciężko ranny w zamachu papież walczył o życie, a na horyzoncie dziejowym przybywało czarnych chmur, zapowiadających tragiczny, grudniowy przełom. Andrzej Grajewski opisuje ostatnie chwile Prymasa Tysiąclecia. „– Byłem przy nim do końca. Zmarł na moim dyżurze w nocy z 27 na 28 maja o 4.40 nad ranem. Wcześniej nastąpiło pogorszenie stanu zdrowia, jednak udało się go z tego wyratować. 22 maja Kardynał miał spotkanie z Radą Główną Episkopatu Polski. Jednak przez ostatnie dwa, trzy dni był właściwie w stanie śpiączki. Nie odzyskiwał przytomności. Świadkiem jego śmierci był też prof. Sadowski. Przy nas Wyszyński zmarł. O zgonie powiadomiliśmy domowników i poprosiliśmy do pokoju ks. Piaseckiego. Mnie osobiście śmierć prymasa przypominała okoliczności śmierci Boryny z ‘Chłopów’” – cytuje dr. Marka Kośmickiego.


 

«« | « | 1 | » | »»
przewiń w dół